Noworoczne postanowienia


E, chyba jednak się nie skuszę... Postanowienia noworoczne są mi obce, powiem nawet więcej - nie bardzo potrafię ten fenomen zrozumieć. Żadne tam "nowy rok, nowa ja", nowy rozdział, czysta karta, idą zmiany czy inne noworoczne hasła. Na zmianę każda pora jest dobra, dlatego nowy rok nie stanowi dla mnie jakiegoś nowego początku, poza zmianą w dacie oczywiście, wzrostem składek zusowskich (no, to za jakąś chwilkę dopiero), koniecznością zrobienia inwentaryzacji i jednym oczkiem w górę w wieku :) Chcesz coś zrobić, to to zrób. Nie mów, nie spisuj i zapisuj, nie przekonuj samej siebie czy innych powtarzaniem tego jak mantry. Zmiana nie wejdzie w życie kiedy o niej powiesz, ale kiedy ją wykonasz.  A jeśli jest Ci z nią tak naprawdę nie po drodze, to choćby i Nowy Rok był codziennie, i tak jej nie wcielisz w życie. Wprowadziłam wprawdzie kilka zmian, z których cieszę się jak dziecko, w jednej sferze mojego życia zawodowego, ale zbieżność ich zaistnienia z wystąpieniem początku roku była czysto przypadkowa. Początek roku, a raczej pokłosie świąt, stanowi natomiast mały oddech w zamówieniach, a co za tym idzie - odrobinę czasu na realizację zaległych planów i projektów. 


Poduszki z motywami zwierzęcymi miały zostać wykonane flamastrami to tkanin. Poszewka z pandą nie przeszła jednak pomyślnie testów w pralce... Pozostaje przeprosić się z maszyną i nanieść motywy przy pomocy igły i nitki :) Rysunki zwierząt mozolnie wykonał lollipop :)

 







2 komentarze:

  1. Piękne! Ja też nie lubię postanowień noworocznych - zazwyczaj są podejmowane pod wpływem emocji i chwili, są nieprzemyślane i oczywiście zawalamy sprawę. Lubię jednak notować, pomaga mi to się usystematyzować :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym notowaniem to przyznam rację, też by mi się przydało :) Pozdrawiam!

      Usuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.