Co nas nie zabije...


Na obrazku wyglądają tak niewinnie. Te żywe gonią sobie koło domu, jeden taki wielki, że na widok samych uszu można zejść na zawał. Ale przestałam je lubić, odkąd mi obgryzły do cna moją wierzbę, moje oczko w głowie, moje wychuchane drzewko, które już raz jakieś szkodniki prawie zabrały na tamten świat, ale się skubana nie dała. A że kompletnie nie mam ręki do roślin, z tym większą przyjemnością patrzyłam, jak w końcu zasadziłam taką, której ja sama nie zaszkodzę. Czyli znowu byle do wiosny - może znowu się podniesie :)

 



1 komentarz:

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.