Pandy


Picasso miał w swoim życiu okres różowy, niebieski czy czarny. Ten słynny pan od króliczków amerykańskich i pisma na "p" na długo utknął w okresie platynowym. Boże broń, żebym porównywała się z którymkolwiek z nich :) Ale mam trzy ulubione kolory. Czarny. Szary. Biały. Tyle. Pewno pół dnia zajęło Ci przebrnięcie przez tę gigantyczną listę :) Nie oznacza to wcale, że innych kolorów nie akceptuję - oczywiście, że tak, ale podobają mi się u innych ludzi :) Przyznaję też całkiem otwarcie, że jest to paleta dość nudna, co zupełnie mi nie przeszkadza. Oczywiście, że przechodziłam w życiu inne kolorystyczne fascynacje, ale od dłuższego czasu ta skromna gama zdominowała lollipopową rzeczywistość. I znacznie ułatwiła mi życie :)

Pandy powstały w głowie już jakiś czas temu, włóczki też cierpliwie czekały na realizację tego projektu. Problemem jak zwykle pozostawał czas. W końcu jednak się udało i powstała mała pandzia rodzina o wzroście 30, 25 i 15 cm. 




1 komentarz:

  1. Cuuudna rodzinka :))) I jezeli chodzi o Pandy to idealne kolorki :))) Ja pol zycia kochalam czerwony :)) Teraz uwielbiam zielen zolty no i czerwony i wiele innych kolorkow :))) Juz tak mam :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.