Smile!


Kiedy chodziłam do liceum, historii uczyła nas Barbara P. Postrach całej szkoły. Kiedy moi rodzice chodzili do tego samego liceum, historii również uczyła Barbara P. Wtedy również postrach całej szkoły ... Liceum już oczywiście skończyłam, Barbary nie widziałam kilka dobrych lat. Do czasu pewnego ... To chyba jakaś kara, że nie znosiłam historii :) I samej Barbary, mówiąc szczerze. 

Od jakiegoś czasu "wpadam" na nią co i rusz. Jadę ulicą, ona spaceruje chodnikiem. Idę do lokalnego marketu, Barbara przejeżdża alejkę dalej z koszykiem. Mam wrażenie, że gdzie się nie obejrzę, widzę Barbarę :) Próbowałyśmy kiedyś z mamą dociec, ile też ona może mieć lat. I jak na nasze szacunkowe obliczenia, przyznałyśmy jedno - nie tylko czas był dla niej ogromnie łaskawy, on się chyba dla niej w ogóle zatrzymał :) Ta kobieta się nie zmienia. I co gorsza, kiedy ją widzę, dalej gdzieś w głębi czuję dużą niewygodę, jakby za chwilę miała mnie wezwać do odpowiedzi, a ja się wprawdzie uczyłam, ale strach mnie skutecznie zblokuje :) No bo co byś człowieku nie powiedział, i tak będzie źle. 

Trzeba tu zaznaczyć, że Barbara naprawdę wzbudzała powszechny paniczny strach. To była kosa - legenda. Miała zawsze skwaszoną minę. Nie mogę sobie przypomnieć, żebym widziała ją kiedykolwiek uśmiechniętą. Szła korytarzem z wiecznie udręczonym wyrazem twarzy, wpatrzona w podłogę, powłócząc nogami. Chodzi tak do dziś. Zawsze czesała się tak samo, ale trzeba jej oddać, że włosy miała znakomite. W kwestii zarówno fryzury, jak i jakości włosów nic się nie zmieniło. Wybierała sobie swoich ulubieńców i ci to mieli dopiero życie usłane różami. W przeciwieństwie do reszty nieboraków, bo ci to mieli po prostu przerąbane, Barbara nie potrafiła po kilku latach nauki nawet zwrócić się do nich po imieniu, jakby było jej wszystko jedno czy to Jaś, czy przysłowiowa Małgosia... Lekcje polegały na tym, że najpierw odpytywała jakiegoś przerażonego delikwenta, albo i dwóch, a potem prowadziła lekcję, czytając wszystko z podręcznika, który każdy z nas miał przed nosem. Ja chyba nie lubiłam tych zajęć, bo czułam, że ona sama tego nie lubi, no ale rachunki się same nie zapłacą. Bo Barbara ma zły humor. Kropka. I to bardzo źle, że Ty może masz dziś dobry i jeszcze to okazujesz :)

Jeszcze kilka lat po maturze miewałam sen, że zaraz mam iść do szkoły, mam lekcję historii, a nic nie umiem. Powtarzał się do znudzenia. Nigdy nie lubiłam historii, nie wiem czy to przez Barbarę, czy też nie. Była uosobieniem człowieka, jakim ja nigdy nie chciałam być. Sprawiającym wrażenie znudzenia swoją pracą i pałania niechęcią, a przynajmniej brakiem sympatii do tych, z którymi ma do czynienia. Oczywiście mogę się mylić, być może to tylko moje wrażenie. Ale zmuszanie innych do uczenia się poprzez strach nie jest w moim odczuciu sposobem ani trochę efektywnym, a już na pewno nie dającym dalekosiężnych i długotrwałych rezultatów. Mam takie przekonanie, że cokolwiek by się w życiu nie robiło, ludzie pracują o wiele lepiej w atmosferze akceptacji i zwykłej ludzkiej sympatii. Dla mnie jedna pochwała jest warta więcej, niż pięć krytyk. Nawet jeśli tymi pięcioma razami krytyki inny ktoś odniesie lepsze wyniki. Raz zbudowana pewność siebie zostaje na długo, a krytyką nie zbuduje się jej wcale. 

Spotkałam już i ciągle natykam się na wiele takich Barbar, niestety. Niezadowolonych z życia i swojej pracy, co gorsza - obrzydzających z tego powodu pracę i życie innym. Czemu? A kto to wie i kogo to w ogóle obchodzi :) Życzę im odnalezienia dookoła pozytywów, a najlepiej pasji :) Łatwiej się uśmiechnąć, niż bić ciągle kogoś po łapach :)









* Kocia girlanda wykonana na zamówienie Gucial loves kids przez Lollipop :). 


5 komentarzy:

  1. Rozumiem cie doskonale, bo takich Barbar jest na swiecei niestety cale mnostwo. Zatruwaja zycie sobie a przede wszystkim innym. Ja na moje wielkie szczescie znalazlam sobie taka prace o jakiej zawsze marzylam. W takiej pracy zaczynalam moja kariere zawodowa, a kiedy sie skonczyla bo szef poszedl na emeryture, to 20 lat szukalam podobnej...No i po tych 20 lat "zawodowej tulaczki" jak ja to nazywam, jestem wlasnie u celu :) A wiec nie rezygnujmy nigdy, szukajmy, nie dajmy za wygrana...a jednak badzmy wdzieczni za to co daje zycie, bo wszystko ma jakis sens :) POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słuszna decyzja :) Powodzenia!

      Usuń
  2. Miałam kiedyś taką historycę w liceum, brr. Nie pamiętam imienia ani nazwiska, wyparłam do podświadomości. Jak mi się przyśni raz na sto lat, budzę się niemal z krzykiem. Podczas lekcji potrafiła mnie ciągnąć za włosy, dopiero po interwencji ciotki (uczyła w tej samej szkole) się uspokoiła. Niektórzy ludzie nie powinni pracować w szkole, nie nadają się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to imię i nazwisko zapamiętam chyba do końca...

      Usuń
  3. Piekne kociaki :))) Co do takich Barbar Zycze rowniez jak Ty ,by odnalazly swoja Pasje :)) To od razu zycie stanie sie dla nich Piekniejsze i kolorowsze :)) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.