Waiting

Całe życie ciągle w biegu. Jedna praca, druga praca, dom, poczta, sklep, zakupy, zamówienia, faktury, maile, wiadomości, zdjęcia... Ze trzy etaty by się tego zebrało. Więcej lub mniej w zależności od pory roku, świąt, innych wydarzeń, ale stale dużo. Slow life chyba raczej nie dla mnie :) Nie wiem co to nuda, nie nudzi mi się, nieustannie kombinuję jak tu upchać najwięcej ile się da w niezmiennie 24-godzinnej dobie. Nie śpię w dzień, właściwie poza ewentualnie chorobą, co zdarza się niezwykle rzadko, nie wiem co to drzemka. Dla mnie śpi się tylko w nocy i na pewno nie do południa, nawet nie do 9-tej :) Nie neguję oczywiście potrzeby odpoczynku, absolutnie. Nie toleruję jednak mylenia odpoczynku z najzwyklejszym lenistwem. Lubię zawsze mieć coś do zrobienia. Dopiero kiedy na chwilę odłożę wszystko, głowa i ręce na chwilę nie zajęte, dopada mnie zmęczenie. Tak, wtedy kiedy chwilowo nie robię nic, padam jak mucha. Uwielbiam spokój, ale nie znoszę bezczynności.

Chcesz mnie ukarać, posadź mnie z pustymi rękami i każ czekać. Umów mnie na określoną godzinę i każ czekać, to przysięgam bardzo spektakularnie wyjdę z siebie w pięć minut :) Środa rano, prywatny lekarz, naiwnie myśląc przychodzę 10 minut wcześniej. No bo przecież ja w życiu nie kazałabym czekać komuś, z kim umówiłam się na konkretną godzinę i to miesiąc wcześniej. Od tego są zegarki, żeby przychodzić na czas. Kolejka nie z tej ziemi, duszno jak w Afryce, nie wzięłam nawet książki, nie licząc podręczników do angielskiego do pracy, ale przecież nie będę się katować czytaniem czegoś po raz enty, nie jestem masochistką. Cierpliwość straciłam już po kilku minutach. Oczywiście że chciałam odwrócić się na pięcie i wyjść. I najlepiej trzasnąć drzwiami. Do tego przysiąc, że nigdy do tej Pani nie wrócę. Ale nie, siedziałam, z pustymi rekami, wiedząc, że bilet parkingowy już przeterminowany, ale jak teraz wyjdę z kolejki, to przyjmie mnie Bóg wie kiedy. Jestem cierpliwa, mogę po 20 razy na jednych zajęciach powtarzać, kiedy używamy Present Perfect i nie drgnie mi nawet powieka, mogę dziergać koc 8 godzin pod rząd i nagle spruć połowę, bo zauważyłam błąd, ale w tej kolejce zaczęłam w tę moją cierpliwość wątpić. I od razu sobie przypomniałam, dlaczego lekarzy unikam.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.