Rozmowy niekontrolowane


M i ja mamy całkiem rozbieżne spojrzenie na wiele spraw, ale ustaliliśmy, że za wnętrze domu odpowiadam ja, więc najczęściej wybieram i kupuję zupełnie samodzielnie z pominięciem zbędnych negocjacji. Kilka dni temu postanowiłam jednak skonsultować zakup telefonicznie, M akurat był w pracy. 

Ja:   Zastanawiam się na zakupem stolika, co myślisz?
On:  Dobra, nie ma problemu.
Ja:   Fajny stolik do wiatrołapu znalazłam.
On:  Ok, jak Ci się podoba to kup. Musze lecieć, praca. Pa. 
Ja:   Pa.

Kilka godzin później w domu. 
Ja:   Za kilka dni powinni dostarczyć ten stolik do wiatrołapu.
On:  Do wiatrołapu?! A to nie jest stół do jadalni?
Ja:   No jak stół do jadalni... Przecież mówiłam. 
On: Nie stół do jadalni?! (M lubi się powtarzać, czym wystawia moją cierpliwość na nieludzkie próby)
Ja:   Nie.
On:  To na co ja się zgodziłem?!
                                                                      
Facet, pomyślałam, poczekaj aż zobaczysz naszą tegoroczną wielkogabarytową choinkę :)



A zima już blisko, tak było kilka dni temu o poranku.






* Zdjęcia Lollipop.
* Typografia "Have a nice day" At Amelia's Home
* Globus LoonyBin

2 komentarze:

  1. Rozmowy z facetami są the best.
    Ja pokazuje zdjęcie w kom.J i mówię: zobacz jaki cudny wiatrołap.A ten zupełnie poważnie co to jest wiatrołap?
    Milcz juz lepiej i podziwiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Trochę rozumiem J., bo dopiero niedawno dowiedziałam się, co to wiatrołap... Dla mnie to był przedpokój, trochę mnie dziwiło, że mam dwa :)

      Usuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.