Kira the Kangaroo

Projekty lalylala handmade uzależniają :) Tym razem kangurzyca Kira i jej kangurzątko. Kangurzyca ma 38cm wzrostu, wypełnienie antyalergiczne, wykonany z miękkiej włoczki akrylowej i bawełny. W torbie kangurzycy znajdziecie małe kangurzątko :)








Kolory

                                            Babcia: Pola, a co robi Twój tata?
                  Pola (lat 2 z kawałkiem): Tata maluje mój pokój.
                                            Babcia: A na jaki kolor maluje ten pokój?
                                               Pola: Na zielono.
                                            Babcia: Na zielono? Chyba na żółto.
                                               Pola: Aha, na zółto. 
                                           Babcia: A na jaki kolor chciałabyś mieć pomalowany pokój?
                                              Pola: Na wsyskie kololy!


Jakie kolory są obecnie na czasie? Nie wiem. Bo czy to ważne, żeby poduszka, kafelki czy sypialnia były w kolorze aktualnie modnym? Nie ważne. Ważne, żeby podobało się temu, kto się nimi otacza. Gość przyjdzie i wyjdzie, Ty natomiast zostaniesz z tym na dłużej, na co dzień. Kiepsko byłoby mieć modne buty/dodatki/wystrój, jeśli sami czujemy się w tym nieswojo. Więc jeśli ktoś ma ochotę pomalować ścianę na niebiesko, a ponoć króluje brązowy, niech robi to, co mu ta ochota podpowiada.

Taką własnie zasadę stosuję w przypadku lollipopowych produktów. Czasem włóczka przeleży kilka miesięcy, zanim powstanie z niej kolejny misiek. Czasem nigdy nic z niej nie powstanie, bo najwyraźniej w sklepie w chwili zakupów miałam chwilę niepoczytalności :) Mam oczywiście stałą gamę kolorów, ale zasada jest jedna - nie powstanie nic, co nie odpowiada mojej estetyce, bo byłoby to trochę nieuczciwe. Nie ważne więc trendy, warto zaufać intuicji i postępować zgodnie z samym sobą. 






 








Lalki wykonane wg projektu lalylala handmade (Lupo the Lamb, Kira the Kangaroo, Rita the Rabbit). kangur czeka na dorobienie kieszeni i kangurzego dziecka :)




Filipina i Lola

Ostatnio się rozpisałam, więc dziś krótko: Filipina i Lola :)

 



Wzrost baletnic: ok. 30cm. Materiały: len, tiul, bawełna. Misie nie stoją samodzielnie, natomiast z powodzeniem siedzą :)

Miłego tygodnia :)

Za 5 lat


Początkiem 2011 byłam na niezbyt ciekawej i nieco przydługawej rozmowie kwalifikacyjnej. Pan "derektor" spóźnił się prawie godzinę, ale przyszedł dobrze przygotowany z listą pytań, za to chyba w ogóle nie przeczytał mojego CV :) Miałam oczywiście wcześniej przyjemność uczestniczyć w kilku rozmowach, jak każdy, ale ta należała do wyjątkowych, szczególnie z powodu tendencyjnych pytań. Wyjątkowa bo to, co zostało powiedziane na temat stanowiska, nie miało nic, a przynajmniej bardzo niewiele jak się potem okazało, wspólnego z rzeczywistością :) 

Pytania były nudne, wyświechtane, albo takie, na które odpowiedź musiałaby być bardzo osobista, a takich rzeczy nie mówi się człowiekowi spotkanemu 10 minut wcześniej. Czemu wróciła Pani do kraju? Czemu wyjechała Pani z  kraju? "No może w końcu po zatrudnieniu u nas nie będzie się Pani musiała dłużej TUŁAĆ" :) Proszę opisać idealną pracę, proszę podać kilka swoich wad i zalet. Jak ze znajomością angielskiego (wykształcenie anglistyczne wyraźnie opisane w CV, ale kto by to czytał). "Tylko proszę nie myśleć, że jak praca kończy się o 16-tej, to może Pani jechać dzieci z przedszkola odebrać". Nie można pytać o dzieci i ciążę? To zapyta o przedszkole, a co :) I największy killer wśród pytań: gdzie widzi się Pani za 5 lat? Hmm... 

Pracę o dziwo dostałam. Pan dyrektor twierdził, że będzie to asystentka przez wielkie "A"... Na szczęście już mnie tam nie ma, bo to był zupełnie INNY świat :)

Pierwszy dzień pracy. Pamiętaj Bożenko, mówi druga asystentka, dyrektor zawsze pije herbatę z jedną łyżeczką cukru i cytrynką. A jak skończy się cytrynka, pytam? Cytrynka nie może się skończyć, słyszę. 

Telefon. Dyrektor: Pani Bożenko, kawusię poproszę. Kolejny telefon z oddalonego o 7 metrów biurka: A gdzie ŁYŻECZKA???? Przecież do porannej kawy zawsze jem jogurt!

No tak, że też ta Pani Bożenka o łyżeczce do jogurciku zapomniała... Co z niej za asystentka przez wielkie "A" :)


Od czasu tej rozmowy minęły niecałe 4 lata, a ja mam wrażenie, że z dobre 24. Nigdy, na żadnym etapie swojego życia nie zastanawiałam się, gdzie się widzę za 5, 10 czy 15 lat. Teraz też nie. Może to źle i nieodpowiedzialnie, może dobrze, widać nie czuję takiej potrzeby. Kiedyś z jedną walizką wyjechałam setki kilometrów stąd i wróciłam po prawie 6 latach, na wyjazd zdecydowałam się 2 tygodnie przed, gdybym planowała, myślała, wróciłabym po 2 tygodniach i żałowała, co by było gdyby. Nie wiedziałam, na ile jadę. I co się zmieniło od czasu rozmowy? Wszystko :) Nie, stop, M. pozostał ten sam i nadal po sobie nie zmywa :) Na lepsze? Phi. Nie muszę już pamiętać o łyżeczce, bo ktoś je jogurcik, pilnować cytrynki w herbatce, bo będzie dym. Mieszkam tam, gdzie jeszcze 4 lata temu była pusta zielona łąka, pracuję w miejscach, które lubię. Chce mi się rano wstawać i zrywam się bladym świtem, bo praca sprawia mi czystą przyjemność, bo przeważnie sama sobie jestem szefem. Pewno, że bywa ciężko i długo, pewno, że się czasem wkurzam i to jak. Ale robię rzeczy, które mają sens przede wszystkim dla mnie i dla ludzi, do których są skierowane. Bo najważniejsze w życiu to robić swoje :)

Wpis prześmiewczy? Jasne :) A czy tekst o łyżeczce był poważny?

Smacznego jogurtu, panie dyrektorze :)







*Zdjęcia autorstwa Pracowni Lollipop.

...


Noszę się z napisaniem wpisu o rękodziele (chociaż od jakiegoś czasu słowo to ma dla mnie nieco negatywny wydźwięk, handmade zalicza się do tej samej kategorii), ale niestety czas nie pozwala. Więc póki co, kilka kadrów z lollipopowego świata :)