Współpraca



Wciągu ostatnich niemal dwóch lat przyszło wiele maili dotyczących współpracy. Chodzi o barter, wpis reklamowy czy recenzencki na blogu, testowanie produktów, wspólny konkurs. Przychodzą też propozycje współpracy od platform handlowych/galerii internetowych i sklepów stacjonarnych. I o tym  drugim rodzaju współpracy będzie ten wpis, być może komuś pomoże w podjęciu decyzji :)

Samodzielność w zarządzaniu kontem sprzedawcy

Samodzielność w zarządzaniu kontem jest dla mnie kwestią kluczową jeśli chodzi o decyzję rozpoczęcia współpracy z kontaktującą się z nami galerią internetową. A wbrew pozorom nie jest to takie częste i oczywiste, większość nie oferuje takich udogodnień. Dlatego obecnie współpracuję wyłącznie z tymi galeriami, które takową możliwość dają. Największą aktywność Lollipopa można zaobserwować na pakamera.pl. Jest to najpopularniejsza chyba w Polsce platforma handlowa, mocno obecna i widoczna na portalach społecznościowych i w sieci. Działa jak dobrze naoliwiona maszyna, panel sprzedawcy jest przejrzysty i łatwy w obsłudze, a przede wszystkim daje całkowitą autonomię i samodzielność. Wystawiasz kiedy chcesz, dodajesz wszelkie parametry produktu, opis i zdjęcia. Edytujesz, kiedy jest taka potrzeba, szybko usuwasz produkt, jeśli sprzedał się poza galerią. Natychmiast otrzymujesz informację na temat zakupu, dane do wysyłki, odpisujesz na wysłane bezpośrednio do Ciebie wiadomości. Nie trzeba kontaktować się z administratorami, czekać, wysyłać tysiąca maili - samodzielnie zarządzasz swoim kontem i sprzedażą, co dla mnie jest niezwykle istotne, ponieważ nie mam ściśle ustalonych godzin pracy, tak więc bez żadnych przeszkód mogę uzupełniać sklep o 6 rano lub 2 w nocy bez niczyjej pomocy. 






Rozsądna prowizja i racjonalne propozycje
"rabat ok. 45% od sugerowanych cen detalicznych- 20% rabat dla klubowiczek, 25% marża sklepu"

Wśród ofert współpracy znaleźć czasem można najdziwniejsze propozycje. Przed napisaniem tego posta przejrzałam zarchiwizowane oferty, więc są to informacje z pierwszej ręki :) Nie mam nic przeciwko płaceniu prowizji, każdy musi zarabiać i nic nie ma za darmo. W moim rozumieniu prowizja jest swoistą zapłatą za promowanie produktów i firmy, reklamę. Ale 45% prowizja "początkowa", czy jak to zostało nazwane "rabat dla klienta", oferowany przez niepowołaną nawet ("planowaną") do życia galerię wprawił mnie w lekkie zdziwienie. Czy "początkowa" oznacza, że wzrośnie czy zmaleje w czasie takiej "współpracy"? Odliczając koszt materiałów, podatki i czas wykonania, sprzedawanie z takim "rabatem" jest całkowicie nieopłacalne. 45% to bardzo wysoka prowizja, zdecydowanie za wysoka. Na szczęście zdarzyła się  tylko w dwóch przypadkach. Była też Pani, która codziennie w odpowiedzi na moje pytania podsyłała mi znacznie zmienioną umowę współpracy... Jedna firma z Belgii, prowadzona przez Polki, wpadła na pomysł, abym to ja finansowała wysyłkę produktów z Polski do Belgii, a już sam klient od tejże firmy X do siebie na terenie Belgii... Uzasadnienie? Galeria dopiero zaczyna, więc część kosztów muszę ponieść ja. REALLY? A to nie za to płacę prowizję? Z pewnością bardzo szybko podwoiłabym swoje zyski :) Była też zachęta do wysłania próbnych produktów do właściciela serwisu w celu "ocenienia ich jakości" i... sposobu pakowania...  Hm... To może ja poproszę o przykładowy przelew z trzema zerami w celu ocenienia efektywności działania systemów bankowych :) DEAL? 


Unikajmy niedomówień
"Potrzebny jest mi tylko link do strony z której mogę kopiować zdjęcia i opisy"

Zawsze w odpowiedzi na propozycję z galerii internetowych pytam, czy jest możliwość w pełni samodzielnego zarządzania kontem sprzedawcy. I niestety tu kolejne rozczarowanie, ponieważ odpowiedź brzmi TAK, po czym dostaję wiadomość dziwnej treści: "Potrzebny jest mi tylko link do strony z której mogę kopiować zdjęcia i opisy i dodać na stronę sklepu". Słowo "kopiować" wzbudza mieszane uczucia no i o samodzielności nie ma tu w ogóle mowy. Jeśli takie niedopowiedzenie pojawia się na początku, nie bardzo mam ochotę sprawdzać, jak współpraca potoczy się dalej. Przecież wiadomo, że na jakimś etapie korespondencji się wyda, więc czemu nie powiedzieć o tym od razu? Dlaczego taką wagę przywiązuję do samodzielnego konta? Jak wyżej: od razu dostajesz informację kto i co kupił. Jeśli nie ma samodzielnych kont, informacje te najpierw otrzymuje galeria, potem przekazywane są one Tobie. Galeria zajęta jest już wrzucaniem zdjęć i produktów kilkudziesięciu twórców i odpowiadaniem na zapytania... W okresie świątecznym jest to niemal równoznaczne z gigantycznym bałaganem, jest tego po prostu za dużo, łatwo o pomyłki, poza standardowymi godzinami pracy pewno nie dowiesz się, że własnie ktoś coś kupił. Nie odpowiada mi taki sposób pracy, wolę sama mieć kontrolę nad wszystkim i otrzymywać informacje bezpośrednio od kupujących. Jest to też po prostu... niewygodne.


Komis? Nie, dziękuję.

Ostatnia kwestia dotyczy oddawania produktów "w komis", czyli oddawania ich w ręce sklepu i otrzymania zapłaty dopiero po ewentualnym zakupie przez klienta. Kilka razy natknęłam się na historie firm, które zgodziły się na takie oferty i nigdy nie zobaczyły pieniędzy z takiego rodzaju współpracy, także jest to opcja nie do przyjęcia. Bo spójrzmy na to w ten sposób, że skoro Ty jako firma inwestujesz w materiały, projekty i poświęcasz czas, to dlaczego firma prowadząca sklep nie inwestuje w zakup produktów? Komisowi mówię nie, natomiast o wiele bardziej korzystne jest, kiedy sklep kupi określoną ilość produktów i dystrybuuje je na własna rękę. 

Wszystkim życzę tylko korzystnych i poważnych ofert współpracy :)







Winter's coming!


Zbliża się moja ulubiona pora roku. Lato od zawsze było dla mnie przereklamowane, użyłabym nawet słowa koszmarne. Co by na siebie nie ubrać i tak zawsze będzie o wiele za gorąco. W lecie wynarzekam się i uskarżę na wszytko za cały rok, przecież człowiek gotuje się dosłownie we własnej skórze i NIC nie przynosi ochłody. Jesień natomiast to całkiem co innego, ale zima bezapelacyjnie najlepsza. Czuć już ten chłód w powietrzu, nie mogę doczekać się śniegu. I chociaż na każdą moją wzmiankę o zimie ludzie pukają się w czoło, od razu roztaczają czarne wizje odśnieżania, minusowych temperatur, zasp i nieludzko ciężkich warunków drogowych, to nic nie zabije mojej miłości do tej pory roku:) Co tu dużo mówić, w sercu jestem chyba eskimosem :D W końcu nie bez powodu nie posiadam najmniejszego nawet kawałka stroju kąpielowego, natomiast z szafy wylewa się kilkadziesiąt sztuk szalików. 

I w takim biało-zimowym klimacie powstało ostatnio kilka poduszek. 







Zimo, nadchodź! 

* Zdjęcia: Lollipop

No to LUPO :)


Owieczka Lupo, projektu Lalylala Handmade, prześladowała mnie na instagramie, między innymi u Valshiny. Poznajcie więc moją pierwszą Lupo, imię robocze Pola, ponieważ będzie to prezent urodzinowy dla dziewczynki o tym właśnie imieniu :)











*Owieczka wykonana przez Pracownię Lollipop z projektu i schematu lalylala handmade. Owieczka nie stoi samodzielnie, mierzy ok. 38cm. Zdjęcia: Lollipop.

Have a nice day :)


Baletnice powstają ostatnio w ilościach niemal hurtowych. Wszędzie tylko tutu, pointy i kokardki :) Słowem bardzo dziewczęco, dlatego intensywnie myślę, jakby tu ten nadmiar tiulu i różu przełamać czymś chłopięcym...

Typograf  "Have a nice day" to jeden z prezentów od At Amelia's Home. Wiem już gdzie zawiśnie, trzeba tylko Boba Budowniczego zagnać... tfu... zachęcić do roboty :)






*Zdjęcia: Lollipop

ZAD*PIE

Pracowity dzień, słoneczny dzień :) 

Pukanie do drzwi. Otwieram, stoi dziewczyna na oko maksymalnie dwudziestokilkuletnia. Zestresowana mówi, że roznosi ulotki z solarium po okolicy i pyta, czy mogłaby zostawić auto na podjeździe. Pewno - odpowiadam. Myślę, że chyba nie lubi swojej pracy, chociaż oczywiście pozory mogą mylić, ale wygląda, jakby miała dość. Dziewczyna chwilę się zastanawia, pyta o dojazd do dwóch okolicznych miejscowości. Wskazuję drogę. Ona rozgląda się i wyrzuca z siebie:

- No bo to tu to takie Z A D U P I E! 

Po chwili się reflektuje. Patrzy na mnie z zawstydzeniem w oczach i dodaje:

- Jezu, przepraszam!

Uśmiecham się. Szeroko. Patrzę na rejestrację jej auta z czystej ciekawości, co to za metropolia, z której tę biedulkę przygnało na ten koniec świata. Metropolia znajduje się z 10km od mojego zadupia? No Paryż czy Londyn to to nie jest. Odpowiadam:

- Nic nie szkodzi, co kto lubi. Ja bardzo lubię to zadupie. 

Żegnamy się. Nie dała mi ulotki z solarium, ale ja za słońce nie muszę płacić :) Wracam do pracy którą kocham w miejscu, które uwielbiam. Patrzę na podjazd, dziewczyny i auta już nie ma, coś szybko jej poszło z tymi ulotkami. Myślę, że za maksymalnie 10 lat będzie szukać takiego miejsca, mając po kokardki hałasu miasta. 

Potem przyszli świadkowie Jehowy. Niezły ruch, jak na takie zadupie. Jestem ciekawa, jak oni nazwaliby moją okolicę, lecz niestety nie było mnie już w domu :) Ale Ci zostawili przynajmniej ulotkę :D




Prawie całe życie mieszkałam w bloku. Nie wiem czy to wiek, czy może moja natura (no dobra, to drugie), ale w ostatnich latach przeszkadzało mi dosłownie wszystko. Sąsiadka piętro niżej, która tyle razy na pełną moc sprzętu grającego puszczała Katy Perry "Fireworks", że do dziś nie mogę słuchać tej piosenki. Bo ona do tej piosenki także śpiewała. Darła się. W Y Ł A. Ile sił w płucach, a płuca miała pojemne. Budzenie poranne przy dźwięku maszynki do krojenia i trzaskania szuflad, bo na wysokości mojej głowy po drugiej stronie ściany znajdowała się kuchnia innej sąsiadki. Notoryczne wyjce straży pożarnej i karetek. Zero miejsc parkingowych dla parkujących po 18-tej :) Śpiewy nocne amatorów mocnych trunków, gimnastyka śródnocna (alkohol najwyraźniej aktywuje potrzebę bycia fit) polegająca na kopaniu metalowych koszy na śmieci, kiedy ja mam wstać o 5.30, wyjść z domu o 7 i wrócić o 19 :) No lista długa :) 

I tak nie do końca jestem pewna, czy zadupie to miejsce na mapie, czy może... stan umysłu?

Poniżej kilka kadrów z innych małych miejscowości, w których zdarzyło mi się mieszkać prawie 6 lat :)





*Zdjęcia: Lollipop.

Run the world, girls!



Dziewczyna musi mieć dwie rzeczy: klasę i urok. 
Coco Chanel






Misie, wzrost 30cm.
Materiał: bawełna, wypełnienie antyalergiczne.