Misja: chrzciny

Miś na chrzciny dla Michasia robiony był w tempie ekspresowym, żeby zdążyć na czas (a najlepiej przed :) ). Wykonany już kilka razy miś Vincent został nieco przerobiony na prośbę Pani Justyny, a mianowicie zmniejszony do 25cm, kokarda została zastąpiona muchą i dodałam serce z inicjałem na boku. I tym sposobem Vincent zamienił się w Michasia :)




Miłego tygodnia!

13 komentarzy:

  1. śliczny miś...
    już nie mogę doczekać się swojego

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny.. Ja tez sie nie mogę doczekać :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiowi dla Mili brakuje tylko sukienki - niestety materiały jeszcze nie doszły... Chyba nikt jutro nie będzie wypatrywał listonosza tak intensywnie, jak ja ;)

      Usuń
    2. Spokojnie.. Mamy czas :))) zero stresu :)

      Usuń
  3. :)chyba wiem dla kogo ten Misiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, chyba nie zdradziłam żadnej tajemnicy :)

      Usuń
    2. nie ;)Michasia nie znam, ale Justynke tak:)

      Usuń
  4. I Vincent (mam swojego osobistego) i Michas prezentuja sie pieknie. Szczerze polecam bo mis jest przesliczny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny jest :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny i słodki :) I ma cudną szlafmycę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miś jest naprawdę cudowny :) I najważniejsze,że Michasiowi się podoba :) Ma swojego nowego przyjaciela :) dziękuję bardzo Pani Bożenko

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.