Co dwie głowy...

Misie dla M i Ł powstawały z ehm ehm... przygodami... I winę za nie ponoszę wyłącznie ja i moja zalatana głowa :) Ł zamieniło się podstępem na F, jasny brąz długo dla mnie pozostawał fioletem... Wstyd wstyd wstyd :) Na szczęście Asia miała duużo cierpliwości, za co baardzo dziękuję. Zwracam uwagę na celowo klapnięte lewe uszka :)
Misie niedługo wylądują u adresata, własnie zostały spakowane. Życzę udanej zabawy :)





 A ja zapraszam na Candy u Asi na blogu Początek Lepszego. Ja już się zapisałam i obserwuję :)


13 komentarzy:

  1. Okoo. Bliźniaki.. Cudne chłopaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama słodycz :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie cudne:)Śliczna parka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no te są poprostu rewelacyjne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne, od razu w głowie zagrał refren: jestem sobie miś uszatek... co klapnięte uszko ma;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Och śliczne są :) już nie mogę się doczekać kiedy zawitają w domku :)
    klapnięte uszko musiało być bo tak zadecydował tata i on wybierał kolory..
    jeden zostanie u nas a drugi powędruję do bratanicy męża Łucji...
    no zakochałam się :)

    DZIĘKUJEMY BARDZO :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Tata ma dobry gust:)

      Usuń
    2. debata trwała z 2 godziny i była nawet czasami burzliwa

      Usuń
    3. ja też w obliczu dylematu co do kolorów czy wzorów na miśku biegnę zapytać mojej drugiej połowy :) I nawet powiem się go słucham w tej dziedzinie :)

      Usuń
    4. kolejnego misia sama sobie wybiorę i będzie taki jak ja chcę :)

      Usuń
  7. obłędne misie!!!! i cała reszta również! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. ojej jakie przepiękne bliźniaki!!! śliczne naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.